Wczoraj skusiłem się na obejrzenie "debaty". Debatą tego nazwać nie można. Było nudno i gładko.

Moje oceny są subiektywne i nie tyczą tylko poglądów kandydatów. Bo wybory prezydenckie to obecnie "konkurs piękności

 Ale zwróciłem uwagę na jedno. Prezydent Andrzej Duda był silnie zdenerwowany. A przecież on powinien mieć największe obycie przed kamerami. Dostał kilka liści i nawet redaktorek prowadzący pozwolił mu odpowiadać, mimo że był to nie na temat. A miała być zwracana na to uwagę. Ale ja redaktorka w sumie rozumiem. Dzisiaj by odbierał wypowiedzenie. A po kilku latach w TVPiS, raczej żadna stacja by nie chciała go zatrudnić. Ale Duda starał się gadać gładko, ale zdenerwowanie było widoczne.

Kidawa mówiła bzdury, ale robiła to pewnie. Cóż, mąż reżyser, więc pewnie została przygotowana. Hołownia i Biedroń to katastrofa, tak samo jak Kidawa. To pokazuje, ze Lewica i PO jest jakby w cichej zmowie z PiS. Wystawili kandydatów kiepskich i w wyborach ogólnopolskich niewybieralnych. Słabych merytorycznie.

Paweł tanajno nie odpowiadał na pytania, walił swoje. Ale to może być perspektywiczny polityk i nastawia się na dłuższą drogę. Ale od razu poczułem styl śp. Andrzeja Leppera.

Nieźle wypadł Bosak, ale to wyglądało na wyuczone kwestie. Poprawnie wypadł Kosiniak Kamysz, choć nie pasuje mu jednak zaczepnpść. Wg mnie, fajnie zaprezentował się Piotrowski. Spokojny sposób wypowiadania się, starał się mówić na temat

Dobrze wypadli Jakubiak i Żółtek. Jako jedyni, byli naturalni. Takie "prawdziwki". Reszta grała role. Jakubiak okazał sie w kwestiach obronnych klasycznym 'PiSIorem. A Żółtek zaimponował mi jednym i nie było to "założenie kościoła homoseksualnego". Gdy nazwał Ryszarda Kuklińskiego zdrajcą. A teraz zdrajcy stawia się pomniki, choć gdyby wówczas wojna wybuchła, to bomby spadałyby na Polskę i Polaków.

Ogólnie, to faworyci wypadli słabo, co pokazuje jakie dna zostały wystawione przez główne partie. A same pytania? Jakiś przygłup musiał je wymyślać. Ale po rządach Kurskiego, Wildsteina czy pereira, tam już pewnie nie ma nikogo kompetentnego w kwestiach politycznych.

Pierwsza głupota, gdy jako kwestię ustrojową, uznano temat czy Europa narodów czy państwo Europa (czy jakoś tak). Bosak zwrócił uwagę na to. A druga kwestia o podpisaniu ustawy o małżeństwach homoseksualnych. A na to na razie, to chyba nie zezwala nasza konstytucja. I tutaj Duda i Hołownia kłamali o vecie. Kosiniak również. Bo ja pamiętam ich wypowiedzi o referendach, poważnym podejściu, itd.

Na kłamstwie został też złapany" przez Tanajno, Biedroń. Naczelny homoś III RyPy twierdził, że głosował przeciw podwyższeniu wieku emerytalnego.

Kwestia polityki społecznej też była podana bez zrozumienia tego, który takie pytanie wymyślił.

Ogólnie, tematów starali się trzymać Piotrowski, Bosak, Żółtek, może Jakubiak. W sumie nuda. Lepsze by były debaty jeden na jednego. Wtedy połowa kandydatów pożarłaby takich jak Duda, Kidawa, Hołownia czy Biedroń.