Wkrótce wybory, a ustawy wciąż nie ma.

 Notka będzie krótka. Zacznę od tego, że wcale nie kwestionuję istnienia jakiegoś wirusa. Wirusów jest pełno, więc mógł pojawić się nowy. Natomiast uważam, że nie ma żadnej epidemii. W minionym "sezonie grypowym", ową grypę zdiagnozowano u ponad 3,6 miliona Polaków. I to już można określić, jako epidemię, bo to niemal 10% populacji.

W oficjalne dane nie wierzę. Gdy w Polsce początkowo była zbyt mała umieralność to nagle przyspieszyło, wg reżimowych danych. Teraz znowu wyhamowało, ale w TVPiS obecnie na pierwszym miejscu jako informacja jest liczba tych, którzy wyzdrowieli. Cóz, trza "podrasować" szanse Andrzeja Dudy (alias Adrian alias Maliniak alias Gumiś alias Plastuś). Prawdziwe sondaże pewnie nie takie fajne, skoro jeszcze "Gumiś" obiecuje zasiłek dla bezrobotnych 1300 zł i "dodatek solidarnościowy" w kwocie 1200 zł. Takich szemranych obietnic nie trzeba by było składać, gdyby wynik był pewny. Zwłaszcza, że to nie leży w gestii kompetencji prezydenta, ale Gumiś konstytucji nie zna. Zresztą, nie tylko tej. O Konstytucji 3 Maja też ma pojęcie mgliste. Ot, że została uchwalona, ale nic więcej. Ja na wielu rzeczach się nie znam, ale staram się unikać podejmowania dyskusji w tematach, na których się nie znam. A Gumiś "wali" niemal jak Petru. 

Rząd cały czas trąbi o zagrożeniach, ale wybory muszą się odbyć. Tutaj kwestia jest taka, ze Kaczelnik znowu się "zakiwał" i potknął o własne nogi, doprowadzając do sytuacji bez dobrego wyjścia. PiS przy tym okazuje swoją arogancję, zapominając że to właśnie "położyło" Platformę. Owa arogancja. Obecne przesunięcie wyborów na dużo później to złamanie własnej  konstytucji. Ale przeprowadzenie ich w konstytucyjnym terminie złamie również kilka zasad konstytucyjnych, takich jak powszechność czy tajność oraz równość. Poza tym, obecnie wprowadzane na siłe głosowanie korespondencyjne (któremu kiedyś PiS był przeciwny) łamie kulturę prawną (PiS zresztą dawno ją pogwałcić wielokrotnie) oraz dobre obyczaje. Zmiany w głosowaniu powinny być przeprowadzane ponad pół roku przed wyborami. A wg OBWE, to powinien być co najmniej pełny rok. I tutaj znowu Polska się skompromituje, skoro OBWE uzna wybory za choć trochę niezgodne z prawem czy demokracją. Gumisiem będą pogardzać jeszcze bardziej niż do tej pory. Ale też, aby się wkupić w łaski możnych europejskich, to będzie ulegał we wszystkim. Isniteje jednak ryzyko, że Duda stanie się politykiem izolowanym w Europie.

Ale wracając do epidemii. Skoro jest taka groźna to powinien być ogłoszony jeden z konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych. ZPenwie z przyczyn finansowych tego nie zrobiono, ale i tak przecież Morawiecki ogłosił, że wiele miliardów pójdzie na pomoc potrzebującym. Nie wiem skąd je wezmą, ale cóż. Bankster jest bystry. Na pewno wymyśli jakiś kit, który wciśnie frajerom. Dużo więcej szmalu by potrzeba, gdyby ogłoszono stan nadzwyczajny?

No znowu wpędzili siebie i Polskę w sytuację bez dobrego wyjścia. A co do wyborów, dzisiaj rozmawiałem z kobietą, która u mnie będzie zasiadać w komisji i zapytałem o sprawy techniczne. Powiedziała mi, że karty do głosowania, oświadczenia i koperty, będą wrzucane do skrzynek. Nie będą to listy polecone, choc ja zawsze myślałem, ze karty wyborcze to druki ścisłego zarachowania. Ale PiS nie takie cuda wymyślał. Drukują karty, gdy wciąż nie ma ustawy. W każdym razie karte i oświadczenie się wyciągnie, zabierze do domu. W niedzielę się wypełni i zaniesie do skrzynki (lub skrzynek), któe będą umiejscowione tam, gdzie u mnie zwykle się głosuje.

Będzie "wesoło" z liczeniem. Opozycja nie ma możliwości kontrolowania wyborów. Oj, OBWE będzie się czepiało. Ale cóż. Niech Adrian wygra (za wszelką cenę) i zdobędzie 90% nawet. Ale przy frekwencji do 20%. CHociaż sądzę, że będzie miał coś koło 50%, Przy takich nakładach potencjału państwa (prostacka propaganda w TVPiS, pozowanie że Duda to niemal premier, jako jedyny może prowadzić kampanię na pełną skalę niemal) to będzie słabiutko. Słabiutko, a wstyd pozostanie. W środowisku ten mierny prezydent i chyba mierny prawnik, jest już spalony. Ale posiada jeszcze mniejsze kompetencje niż Kwaśniewski, który też starał się o zagraniczną robotę dla siebie po zakonczeniou kadencji. I znalazł u Firtasza tylko. A Adrian? Nawet na cieciówkę go nikt nie wieźmie, bo tam trzeba mieć charakter. Może Trump go weźmie do któregoś ze swoich hoteli jako chłopca hotelowego?